2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj


the man who sold the world.


Zapadłam się pod ziemię na dłużej. Cholerne studia. Cholerne organizacyjnie, pieniężnie i systemowo. Wiedzowo powiedzmy, że się polepszyło. Co nie zmiania faktu, że by wyjechać na 10 dni musiałam zrobić wszystko w tydzień, a teraz po powrocie odwykłam od tego typu stresu i pęka mi dziś głowa. Moloch gdzie nigdzie nikogo się o nic nie można doprosić.

Generalnie rzecz ujmując czuję się wściekła ze zmęczenia. A może zmęczona wściekłością? Ostatnimi czasy wciąż ktoś mnie rozczarowuje. Chyba jakas czarna fala. Niczym czarna fala na odziale. Chyba chwilami brak mi bezmyślnie odtwórczej pracy. Fizyczność wbrew pozorom pochłania mniej energii niż umysłowe ogarnianie sytuacji.

Tęsknię za chęcią wstawania rano..



2010-02-08 22:30:27


skomentuj (0)


każdy dostaje od życia to, na czym mu najmniej zależy.


Wątpliwości po kolana w śniegu. Czy ja się przypadkiem nie przejmuje wszystkim aż nadto? Ależ oczywiście, że tak. Jelita zwinięte w węzełek pojękują cicho, gdy jakiś narwany południowiec z przerostem ego wyładowuje na mnie swój gorszy dzień. Ale nie, nie wściekam się, bo on ma rację.. Wściekam się, bo jestem materialnie pazerna i lubię (powiedzmy) swoją pracę. Wściekam się, bo nie mogę mu odpyskować. Wściekam się, bo od poziomu jego samozadowolenia zależy moja praca. Jeśli ktoś potrafi w szybkim tempie nauczyć mnie generowania dystansu do pracy, chętnie skorzystam.

http://www.youtube.com/watch?v=lRcQZ2tnWeg&feature=related

Dziesięć dni na wyjeździe. Koszmar codziennych błąkań po trójmiejskich środkach komunikacji, spotkać z setkami twarzy, wiedza/niewiedza tłoczona nudą przez lejek. Zaliczenia z głupot i garstka wiedzy wartej uwagi. Dziesięć dni kontrolowania pracy przez telefon - jakieś szaleństwo. Może przynajmniej ograniczę kawę..

..

Przyśnij mi się, może wreszcie porozmawiamy..



2010-01-26 21:27:32


skomentuj (1)


Cancer doesn't make you special.


http://www.youtube.com/watch?v=Z1C5LcSV9WU&feature=related

Muzyka wycisza we mnie wszystko. Muzyka, książka, półsłodkie wino i czarna kawa pita na oknie w pracy. Przed oczami skrzy mi się śnieg cały w złocie lodowatym. Wieczorna histeria raz na jakis czas oczyszcza ciało i umysł. Pozwala odnaleźć myśli i uczesać te rozczochrane, tym razem pozwoliła tez połknąć złość i dumę.
Piątkowy wieczór zaplątany w pościeli z podręcznikiem onkologii..




2010-01-22 19:45:40


skomentuj (0)


medicine addictions.
morf.

like to read.
natik.
vanil.
mam.
dru.

work as a meaning of life.
GCP

different trash.
time thief.
currently dead.